banerNW.jpg
Menu
RSS

Wrzesińskie legendy (cz.4): O Lechu, Piechu, Wrześni, Opieszynie i Obłaczkowie Wyróżniony

fot. UMiG we Wrześni fot. UMiG we Wrześni

W niedalekim Gnieźnie, w dawnych czasach panował Lech. Miał on córkę Miłostę, która była kapłanką. Upatrzył ją sobie za żonę Biech siedzący w swoim grodzie o kilka mil na południe od Gniezna. Jednak Lech nie chciał wyrazić zgody na to małżeństwo , a i sama Miłosta była również przeciwna jako że ślubowała Bogu.

meblepartnre4012017.gif

Przeczytaj również:

Znacie wrzesińskie legendy? O klasztorze na Lipówce

Wrzesińskie legendy (cz.2): O cudownym źródełku na Lipówce

Wrzesińskie legendy (cz.3): O Platanie w parku

Przestrzeń pomiędzy Gnieznem a grodem Biecha (Biechowem) wypełniała knieja leśna, miejscami gęsto porośnięta wrzosem. Przepływała przez nią krętym korytem rzeczka, a w jednym jej miejscu znajdował się bród – płytkie przejście przez rzekę. Usadowił się tutaj Opiech, poddanych Lecha, strzegący brodu. Pewnego razu obok brodu spotkali się: Biech, Białęża, Kaczan, Gozd i Biegan ze swoimi drużynami. Opiech ukrywający się w szuwarach usłyszał jak namawiają się oni aby porwać Miłostę. Wtedy Opiech konno wyruszył do Gniezna aby uprzedzić Lecha o zamierzonym napadzie.

Lech odparł napastników, którzy uciekali ścigani aż do wrzosowej polany. Tutaj doszło do walki na włócznie i dzidy. Biech ze swoją drużyną wycofał się dalej na południe i na pobliskim wzgórzu doszło do nowego starcia, w którym polegli jego towarzysze, a on sam ocalawszy z pogromu, uciekł. Zasmucił się Lech z powodu przelanej krwi w bratobójczej walce i opłakał ją gorącymi łzami.

Podczas powrotu do Gniezna, przy wrzosowej polanie Lech rzekł: „Oto jest jedyne miejsce przez które źli ludzie mogą się wkraść w moje władztwo. Chcę temu położyć kres i tu przy tej wrześni na której stoimy chcę postawić strażnicę mającą bronić dostępu do mojego grodu. Opiecha mianują pierwszym stróżem tej strażnicy”. Pamięć o tej walce zachowała się w pieśniach i opowieściach, a miejsce ostatniej krwawej potyczki nazwano „Opłaczkowem”.

Z nazwą miasta od wrzosu i brodu na Wrześnicy , związana jest jeszcze jedna opowieść. Za czasów panowania Mieszka I, ustalony był już termin polany – wrześnica – gdzie krzyżowały się szlaki komunikacyjne z południa na północ. Polany tej nie ominął również św. Wojciech, a ujrzawszy jej barwy kobierzec, zawołał z zachwytem: „Zaiste to września” i stąd późniejsza nazwa tego naszego miasta.

Redakcja NowaWrzesnia.pl

fot. UMiG we Wrześni

źródło: (według opracowania Hanny Bachorz "Września, historia - zabytki - legendy)

Skomentuj

Upewnij się czy umieściłeś informacje oznaczone (*). Pisanie kodem HTML jest niedozwolone.

do góry

Galeria