banerNW.jpg
Menu
RSS

Żona Hollywood. Z Miłosławia do Los Angeles Wyróżniony

fot. archiwum prywatne fot. archiwum prywatne

Ruszył trzeci sezon programu TVN - Żony Hollywood. Jedną z nowych bohaterek jest Eva D’Angelo, która urodziła się i wychowała w Koninie, ale tuż przed wyjazdem do USA mieszkała w Miłosławiu. Do dziś wraca w te strony, odwiedzając mamę, rodzinę i przyjaciół. Stara się być w Polsce przynajmniej raz w roku.

meblepartnre4012017.gif

Pani Eva mieszka w Los Angeles z mężem Johnem, który prowadzi własną firmę, z córką Michelle i pieskiem Mikusiem. Małżeństwo jest mocno zaangażowane w działalność charytatywną, w ramach Boys & Girls Club. Choć spełniła ona swój American Dream, wciąż ma marzenia – przede wszystkim by jej najbliżsi byli zdrowi. Marzy też o wspaniałej przyszłości dla swojej córki oraz o domu nad oceanem, mieszkaniu w Sopocie i prywatnym odrzutowcu. Odrzutowiec pomógłby jej częściej odwiedzać ukochaną Polskę i rodzinę.

Pani Eva jest bardzo aktywna i ma wiele zainteresowań – lubi uprawiać sport, organizować przyjęcia, projektować wnętrza, czytać książki religijne i historyczne. Dba o sylwetkę i atrakcyjny wygląd, dlatego jej najnowsza pasja to uprawianie ogródka owocowo-warzywnego oraz zdrowa żywność ekologiczna.

 

Trzeba działać! Rozmowa z Evą D'Angelo.

Kiedy wyjechała pani do USA? W jakich okolicznościach?

Wyjechałam w 1980 roku z Polski do Wiednia. Tam zastał mnie stan wojenny, więc poprosiłam o wizę do USA. Po sześciu miesiącach byłam już w Nowym Yorku z legalnymi papierami. Mając stały pobyt od razu moje życie było łatwiejsze. Mogłam robić wszystko to, co Amerykanie. Iść do pracy, do szkoły, zrobić prawo jazdy. Moją pierwszą pracą była posada hostessy w ekskluzywnej włoskiej restauracji.

Jakie były początki życia w Stanach? Jakie problemy?

Początki były ciężkie, bo nie znałam języka. Przede wszystkim brakowało mi przyjaciół, rodziny, koleżanek. Byłam oderwana od swojego dotychczasowego życia. Musiałam liczyć tylko na siebie, więc od razu stałam się dorosłą dziewczyną. Kobietą!

Czy spełniła pani swój American Dream?

American Dream, czy może raczej Dreams już spełniłam, ale może nie do końca. Zawsze się marzy, chce się więcej. Więcej się wymaga od siebie. Nie można usiąść i nic nie robić, trzeba działać!

Czy tęskni pani za Polską? Czego brakuje najbardziej?

Tak, zawsze tęskniłam. Lubię Mój Kraj. To moja pierwsza matka. Polska jest małym, pięknym krajem, pełnym natury i uroku. Nawet jeżeli coś mnie denerwuje, to ja po prostu się śmieję albo to omijam. Brakuje mi czasami Wigilii po polsku... Brakuje często tego „naszego polskiego”.

Redakcja NowaWrzesnia.pl

fot. archiwum prywatne

źródło: Agnieszka Przysiuda-Zielkowska/Starostwo Powiatowe

Skomentuj

Upewnij się czy umieściłeś informacje oznaczone (*). Pisanie kodem HTML jest niedozwolone.

do góry

Galeria