Reklama-A3-Prawa
banerNW.jpg
Menu
RSS

Odliczanie do dożynek. Zaśpiewa Wyszkoni Wyróżniony

Odliczanie do dożynek. Zaśpiewa Wyszkoni

Dożynki, czyli obrzęd dziękczynny za ukończenie żniw i zebrane plony, były obchodzone przez plemiona słowiańskie już w zamierzchłych czasach. W tym roku powiatowo-gminne święto plonów odbędzie się 6 września w Węgierkach. Gwiazdą Ania Wyszkoni. Dziś poznajmy tegorocznych starostów. Na plakacie szczegółowy program atrakcji.

Aby tradycji stało się zadość, starosta Krzysztof Egiert z Węgierek, reprezentuje gminę – gospodarza tegorocznych dożynek. Starościnę natomiast wybiera się spośród gospodyń gminy współorganizującej kolejne dożynki. Jako że przyszłoroczne powiatowe Święto Plonów odbędzie się w gminie Kołaczkowo, dożynkowy pochód w tym roku poprowadzi Sylwia Kiernikowska z Szamarzewa.

Zgoda buduje

Starosta tegorocznych dożynek, Krzysztof Egiert, ma 57 lat i wspólnie z żoną prowadzi w Węgierkach 20-hektarowe gospodarstwo. Może też liczyć na pomoc najstarszego syna, absolwenta agronomii na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Specjalizuje się w uprawie jęczmienia ozimego i pszenicy, a poza tym uprawia buraka cukrowego, rzepak i kukurydzę. Prowadzi również hodowlę bydła mięsnego. – W tej chwili mamy około 60 sztuk opasów – opowiada starosta.

Pytany o to, co sprawia mu największą przyjemność w pracy rolnika, odpowiada, że po prostu lubi wieś. Cieszą go nowe technologie w uprawie i nowoczesne maszyny. Urodził się w Węgierkach i ukończył technikum hodowlane w Kościelcu. Na swojej ojcowiźnie gospodaruje od 1989 roku, a przez ten czas wiele się w prowadzeniu gospodarstwa zmieniło. Ponadto w 2013 roku założył firmę, która świadczy usługi dla rolnictwa. – Z pomocą funduszy unijnych kupiliśmy trochę sprzętu: ciągnik i inne urządzenia. Bez tych środków nie dałoby się przeprowadzić większych inwestycji, bo koszty zakupu maszyn są ogromne – podkreśla Krzysztof Egiert. – Nieoceniona jest też pomoc dzieci, bo papierkowej roboty w prowadzeniu gospodarstwa i firmy jest tyle, że samemu trudno nad tym zapanować – dodaje.

Starosta nawet swój wolny czas poświęca pracy w ogrodzie. Wypielęgnowany i zadbany teren wokół domu robi wrażenie. – To jest nasza oaza. Wieczorami, w soboty czy w niedziele siadamy tutaj wspólnie, całą rodziną, i odpoczywamy. A rodzina państwa Egiertów jest liczna, bo mają czworo dorosłych dzieci – dwóch synów i dwie córki – oraz dwoje wnucząt. – Poza tym uwielbiamy chodzić po górach. Od kilku lat staramy się raz do roku pojechać wspólnie w okolice Zakopanego i cieszymy się, że zaraziliśmy tą pasją również nasze dzieci. – dodaje starosta.

Lubię robić to, co robię, i jestem dumny z tego, że mi to wychodzi. Jestem też dumny z mojej rodziny i z dzieci, które udało nam się dobrze wychować i wykształcić. W naszym domu jeszcze do niedawna mieszkały cztery pokolenia i wszyscy żyli ze sobą w zgodzie. I to jest najważniejsze – podsumowuje Krzysztof Egiert.

Być na swoim

Starościna tegorocznych dożynek powiatowych Sylwia Kiernikowska ma 38 lat i razem z mężem prowadzi gospodarstwo rolne w Szamarzewie. Gospodarują wspólnie na 70 ha, z których zdecydowana większość jest położona na terenie gminy Kołaczkowo. Specjalizują się w uprawie zboża i kukurydzy, ale prowadzą również hodowlę bydła mięsnego.

Sylwia Kiernikowska w Szamarzewie mieszka dopiero od 13 lat, ale pochodzi ze wsi – wychowała się w Gutowie Małym. – Tam też mieliśmy podobne gospodarstwo, ale bez hodowli. Lubię wieś i nie wyobrażam sobie życia w dużym mieście. Po każdej wizycie np. w Poznaniu z chęcią wracam do siebie – opowiada starościna. Sylwia Kiernikowska ma wykształcenie rolnicze, ale ukończyła również studium położnicze i przez 10 lat pracowała we wrzesińskim szpitalu na oddziale neonatologicznym. Ma też świetny kontakt ze zwierzętami. Krok w krok chodzi za nią po podwórku znaleziona w lesie suczka – mieszaniec  w typie sznaucera, która broni swojej pani i nikomu obcemu nie pozwala się do siebie zbliżyć.

Obecnie poza gospodarstwem państwo Kiernikowscy prowadzą również działalność gospodarczą. Oferują usługi rolnicze i transportowe,  zajmują się też skupem i sprzedażą zbóż. – Osobiście nie mam wiele wspólnego z codzienną pracą na farmie. Zajmuję się za to załatwianiem formalności związanych z prowadzeniem gospodarstwa i firmy. Z tym że w obecnych czasach papierkowej roboty jest prawie drugie tyle, co w polu i w obejściu.  Podkreśla jednak, że lubi to robić. – Dobrze jest być na swoim, pracować na siebie i nie mieć szefa nad sobą – dodaje starościna.

Najtrudniejsza w jej pracy jest dobra organizacja. – Wszystkiego można się nauczyć, ale potrzeba  na to czasu. A tego Sylwia Kiernikowska nie ma zbyt wiele, ale, jak sama mówi, jeśli takowy się znajdzie, starają się z mężem nie zaniedbywać kontaktów ze znajomymi i z rodziną.  Na wakacje raczej nie wyjeżdżają. – W gospodarstwie, w którym jest hodowla, a do tego działa firma, zawsze jest coś do zrobienia – tłumaczy starościna, ale nie żałuje. – Ważne, by interesować się tym, co się robi i lubić to. A kto chce pracować, odnosi sukces – podsumowuje.

Redakcja NowaWrzesnia.pl

źródło: Starostwo Powiatowe we Wrześni

Skomentuj

Upewnij się czy umieściłeś informacje oznaczone (*). Pisanie kodem HTML jest niedozwolone.

do góry

Galeria