Pogrzeb wtórny w Palestynie pierwszych chrześcijan

Antyczne nauczanie Jezusa z Nazaretu prawie już nie interesują przeciętnego rzymskiego katolika, ponieważ Internet, zachodnioeuropejskie wzorce libertyńskiego postępowania, a niekiedy uznanie dla nieuchwytnych złoczyńców, omijających paragrafy prawa gospodarczego, czynią spustoszenie w głowach wyznawców wyżej wskazanej religii. Pomimo wszystko warto zapoznać Czytelnika z ostatnią wolą dotyczą pogrzebu starożytnych Hebrajczyków, zwłaszcza podczas święta Wszystkich Świętych.

Kostnice

Rok po złożeniu zwłok na wykutej półce w wydrążonym w skale grobowcu, przeważnie zasuwanym ogromnym kamieniem, umiejscowionym w szynie, następował drugi pochówek, tym razem kości, w kunsztownie przygotowanym przez kamieniarza ossuarium.

Takiej skrzynce najpierw rzemieślnik nadawał kształt prostokąta, następnie dłutem wybijał wnętrze w bryle miękkiego wapienia lub rękoma formował cały sarkofag z gliny na określone z góry wymiary: 60 x 30 x 30 cm albo na 75 x 35 x 40 cm ( te urny były wyrabiane od II w. p. n. e. do III w. n. e. ). Na tym etapie produkcji mistrz obróbki kamienia pracy nie kończył. Oczekiwał na specjalne życzenia rodziny, co do ozdoby ścianek o dłuższym wymiarze oraz na ustalenie oznakowania literami płaszczyzny ściany bocznej, w wybranym przez potomków, języku: aramejskim, hebrajskim albo greckim.

Podczas oględzin artefaktów zaobserwowano dokładnie wygrawerowane rozety ( za to nabywca sporo płacił ), elementy architektury: kolumny, frontony, piramidy, bordiury o podwójnej linii, rysy faliste i zygzakowate.

Na powierzchni ściany bocznej sklasyfikowano ryte godności zmarłych. Inskrypcje w podanych powyżej językach, wspominały imię, zawód, status społeczny, rzadko kiedy wiek nieboszczyka.

Warto tu przytoczyć przykładowe słowa: Szymon, mistrz budowlany; wolny człowiek; Joazar, syn Józefa; Marta z góry Scopus; Jezus, syn Judasza; Maria, córka Jeszui, syna Kajfasza kapłana Maaziah z Bet Imri; Janina, córka Jana, syna Teofila ( prawdopodobnie to ten Teofil ze wstępu do Ewangelii wg Łukasza ).

Dalsze ustalenia badaczy ujawniły, że do zakupionego ossuarium zamożny wyznawca judaizmu wkładał kolejno części układu kostnego: kości nóg, rąk, klatki piersiowej i na szczyt czaszkę. Potem tak ułożony szkielet, skrapiał oliwą i zamykał pokrywą, przypominającą czasami spadzisty lub zaokrąglony dach budynku nekropolii.

Dalsza eksploracja cmentarzy i zawartości urn, wykazała, iż w jednej kostnicy, rodzinnego grobu, były chaotycznie pomieszane szczątki kośćca aż kilku osób dorosłych i dzieci, inne zaś sarkofagi nie zawierały pozostałości materiału kostnego. Tutaj należy dopatrywać się działalności szabrowników, poszukujących wartościowych przedmiotów, wykonanych ze stopów metali szlachetnych i drogich kamieni ozdobnych.

To jednak niecały opis fascynujących dokonań kilku pokoleń archeologów izraelskich z pokolenia dziewiętnastowiecznych uchodźców z obszaru zabranego I RP przez zaborców tudzież przedwojennych obywateli II RP oraz tych ze środowisk rzymskokatolickich naukowców, wywodzących się ze szkół biblijnych w Rzymie i Jerozolimie, a także intelektualistów protestanckich studiów nad dziejami materialnymi Żydów. Przykłady ich działalności można mnożyć w nieskończoność.

Przykładowe odkrycie

Nie jestem wstanie w tym artykule przytoczyć wszystkich wypraw badawczych, najsłynniejszych osiągnięć naukowych w zakresie analizy rodzajów pochówków na terenie dzisiejszego Izraela, w latach obejmujących życie lojalnych naśladowców Syna Józefa z Nazaretu.

A zatem ograniczę się do jednego przykładu. Eleazar Sukenik i młodszy od niego Nahman Avigad ( oboje pochodzili z Polski ), w 1941 roku, w Dolinie Cedronu dostrzegli dwanaście ossuariów. Na ich pokrywach starożytni mieszkańcy Palestyny, zajętej wówczas przez zbrojnych dystyngowanych przedstawicieli cezarów, uwiecznili piętnaście inskrypcji w doskonale znanych im dialektach: jedną w j. hebrajskim, a pozostałe w powszechnym, w całym basenie Morza Wielkiego ( teraz Morze Śródziemne ), greckim. Jeden z sarkofagów wyróżniał się pośród innych tym, iż miał aż trzy wyryte napisy blisko siebie. Pierwszy epigraf odczytano jako SzymonAle ( w starożytności nie stosowano odstępów między wyrazami ). W tym przypadku należy domyślić się, że pisarz pomylił się i natychmiast odstąpił od dalszego stawiania znaków pisma. Mając na uwadze ten lapsus, w innym miejscu, ten sam rytownik, umieścił ponownie imię syna i dodał ojca w formie Aleksander Szymona. W dalszym układzie linii wyżłobionego pisma po imieniu Aleksander, naukowcy musieli zmierzyć się ze starohebrajskim, by wyjaśnić znaczenie słowa qrnyt, a to przecież niezwykle trudny krój zlepka spółgłosek ( wyprzedzę, niektórzy analitycy próbowali, już po ustaleniach, podważyć konkluzję napomkniętych wyżej archeologów, w ten sposób, że tłumaczyli qrnyt na Aleksander zielarz ) dla ambitnego filologa, zajmującego się stylem pisma sprzed wielu wieków, ale zważywszy na to, iż w hebrajskim litery t i h są podobne, zdaniem Avigada, należało zamienić t na h. Wtedy qrnyh oznaczałoby – cyrenejczyk. Wiadomo dziś, że wielu Żydów z Cyreny mieszkało w Jerozolimie w I stuleciu naszej ery ( dowód w Dziejach Apostolskich 6, 9 ). Stąd na wieku kostnicy, przechowywanej obecnie w Muzeum Rockefellera, skreślone słowa przez kamieniarza, żyjącego prawie dwa tysiące lat temu – ten fakt wyraźnie podkreślono na tablicy w j. angielskim dla informacji zwiedzających – dotyczą Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra. A z kolei to imię wśród starożytnych zwolenników prawodawstwa Mojżesza z woli Jahwe, było rzadkie na obszarze Judei w tamtym okresie, toteż ten omawiany napis pamiątkowy kojarzy każdy praktykujący chrześcijanin z biblijnym Szymonem z Cyreny, którego wspomina, np. Marek w piętnastym rozdziale i dwudziestym pierwszym wersecie swojej Ewangelii ( tenże pomógł, Mistrzowi z Nazaretu, dźwigać pal – gr. σταυρος , a według mistyczek A. Emmerich i M. Valtorty, niósł za Zbawicielem cały krzyż o różnym kształcie w obu wizjach ).

Zapewniam, iż inne wykopaliska związane bezpośrednio z tym tematem są bardzo interesujące, a więc niech jeszcze uczęszczający do Kościoła powszechnego w naszym powiecie nie mówią, że o przeszłości religii nie da się nic ciekawego powiedzieć. Przecież wystarczy wejść głęboko w kulturę starszych braci w wierze, a oczy się otworzą.

Wiesław Kubiak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *