Środowisko kibiców Bundesligi w ostatnim czasie dość mocno protestowało przeciw rozmaitym zmianom wprowadzanym na szeroką skalę przez władze klubu. Organizowane przez nich protesty przyniosły jednak skutki, ponieważ władze ugięły się i zmieniły zdanie w kilku kwestiach. O co dokładnie chodziło w protestach w Bundeslidze? Na to pytanie dokładnie odpowiadamy w niniejszym poradniku. Zapraszamy do wnikliwej lektury. (Artykuł zewnętrzny)
Protest kibiców Bundesligi to jeden z najgorętszych tematów w Niemczech w ostatnich tygodniach. Jak wskazują aktualności piłkarskie na Futbol News, powodów wystąpienia protestów było co najmniej kilka. Przede wszystkim chodziło o to, że władze DFL, które otrzymały poparcie 2/3 klubów, chciały podpisać porozumienie z inwestorami, które zakładało, że otrzymają oni osiem procent udziału w przyszłych prawach telewizyjnych. Z kolei inwestorzy musieliby włożyć swój kapitałowy wkład w promocję niemieckich rozgrywek w różnych formach.
Kibicie protestowali przeciwko tym propozycjom na wiele różnych sposobów. Mianowicie: rzucali na boisko tenisowe piłki oraz czekoladowe złote monety. Protesty spowodowały, że w ich wyniku doszło do opóźnienia meczu na szczycie Bundesligi, który rozgrywał Bayern Monachium z Bayerem Laverkusen. Kibice podkreślali, że propozycja porozumienia jest nieprzejrzysta oraz niedemokratyczna. Wskazywali też, że decyzja została podjęta w sposób potajemny, a dodatkowo podkreślali, że nie ma pewności, iż przedstawiciele poszczególnych drużyn głosowali tak, jak wskazywały na to instrukcje członków.
Kibicie podkreślali także, że spór nie dotyczy jedynie udziału w przychodach z tytułu praw telewizyjnych do emitowania meczów. Oliver Jauer, który współpracuje ze stroną zrzeszającą fanów Union Berlin zatytułowaną "Textilvergehen" podkreślił, że protesty mają również na celu wyrażenie złości oraz bezradności "wobec współczesnego futbolu". Podkreślił on, że nowoczesność tego futbolu polega na tym, że coraz częściej emituje się reklamy oraz na szeroką skalę wprowadza się system VART.
Z kolei mężczyzna kibicujący drużynie Union Berlin, Sam Witt, wskazał, że choć protesty organizują ultrasi, to spotykają się one z mocnym poparciem ze strony zdecydowanej większości kibiców. Jak podkreślił, pojawienie się inwestorów sprawiłoby, że oblicze futbolu zmieniłoby się nie do poznania dla wszystkich - i to oczywiście na gorsze, do czego nie można dopuścić.
Wielotygodniowe protesty poskutkowały tym, iż władze Bundesligi podjęły decyzję, że planowane zmiany nie wejdą w życie. Jak wskazał zarządzający Borussią Dortmund Hans-Joachim Watzke, który jednocześnie pełni funkcję rzecznika zarzadu FDL, "w świetle aktualnej sytuacji pomyślna kontynuacja tego projektu nie wydawała się możliwa". Tym samym kicie odnieśli sukces, ponieważ wszystkie zmiany, którym się sprzeciwiali, na ten moment zostały zatrzymane i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić w najbliższej przyszłości.
Artykuł partnerski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze