Chcesz pomóc, ale boisz się, że zrobisz coś źle? Że zaszkodzisz albo poniesiesz konsekwencje? To częstsze niż myślisz – lęk przed odpowiedzialnością paraliżuje wielu świadków nagłych zdarzeń. Tymczasem prawo stoi po stronie osoby, która działa w dobrej wierze. A przygotowanie i wiedza to najlepszy sposób, by pokonać strach i wiedzieć, co robić, kiedy liczy się każda sekunda. (Materiał zewnętrzny)
Z jednej strony większość z nas deklaruje, że w razie potrzeby chciałaby pomóc. Z drugiej – gdy dochodzi do realnej sytuacji, wiele osób się wycofuje. Dlaczego? Boją się, że zrobią coś źle. Że zaszkodzą, zamiast pomóc. Albo, że poniosą za to konsekwencje – prawne, moralne lub społeczne.
To całkowicie naturalny mechanizm. W sytuacjach zagrożenia mózg włącza tryb ochrony – myślimy głównie o sobie i własnym bezpieczeństwie. Do tego dochodzi brak wiedzy, stres i obawa przed oceną: „A co jeśli wszyscy patrzą, a ja nie wiem, co robić?”. Dla wielu osób paraliżujący okazuje się też lęk przed odpowiedzialnością. „A jeśli osoba poszkodowana umrze mimo mojej pomocy?”, „Czy rodzina może mnie pozwać?”, „Co zrobiliby lekarze na moim miejscu?”. Takie pytania padają często, szczególnie od osób, które nigdy nie miały styczności z praktycznym szkoleniem.
Problem w tym, że bierna postawa w sytuacji nagłej może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje – także prawne. I niestety, również emocjonalne. Zaniechanie działania nie chroni ani przed odpowiedzialnością, ani przed wyrzutami sumienia.
W Polsce obowiązek udzielenia pomocy jest zapisany wprost w Kodeksie karnym. Zgodnie z art. 162 §1, kto nie udzieli pomocy osobie znajdującej się w bezpośrednim niebezpieczeństwie utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze do 3 lat pozbawienia wolności. To oznacza, że jeśli jesteś świadkiem wypadku lub sytuacji zagrażającej życiu, masz prawny obowiązek zareagować.
Ale uwaga – prawo nie wymaga od Ciebie działań ponad możliwości. Nie musisz ryzykować własnego życia. Nie musisz też przeprowadzać zaawansowanych czynności ratunkowych, jeśli nie wiesz jak. Wystarczy, że zrobisz to, co możesz: zabezpieczysz miejsce zdarzenia, wezwiesz pomoc, ocenisz sytuację. To już uznawane jest za działanie zgodne z prawem.
Warto też wiedzieć, że osoba niebędąca profesjonalnym ratownikiem nie ponosi odpowiedzialności karnej za ewentualne niepowodzenie udzielonej pomocy – o ile działała w dobrej wierze i zgodnie z dostępną wiedzą. Innymi słowy: jeśli spróbujesz pomóc i coś pójdzie nie tak – nie odpowiadasz za to, że nie udało się uratować życia. Wręcz przeciwnie – to brak reakcji może być podstawą do pociągnięcia Cię do odpowiedzialności.
To właśnie dlatego znajomość przepisów, ale też podstawowych zasad udzielania pomocy, daje nie tylko bezpieczeństwo – daje też spokój. Bo kiedy wiesz, co możesz zrobić i gdzie kończy się Twoja odpowiedzialność, znacznie łatwiej działać bez paraliżującego strachu.
To jedno z najczęściej zadawanych pytań przez osoby, które obawiają się udzielać pierwszej pomocy: a co, jeśli pomogę, ale coś pójdzie nie tak? Czy mogę mieć przez to problemy?
Odpowiedź jest prosta: jeśli działasz w dobrej wierze i w granicach swoich umiejętności, prawo Cię chroni.
Osoba postronna – czyli ktoś, kto nie jest lekarzem, ratownikiem medycznym ani innym profesjonalistą – nie ponosi odpowiedzialności za nieumyślne pogorszenie stanu poszkodowanego, o ile podjęła próbę pomocy zgodnie z rozsądkiem i sytuacją. Oznacza to, że nie poniesiesz odpowiedzialności za to, że mimo starań komuś nie udało się pomóc.
A co z odpowiedzialnością cywilną – czyli np. pozwem od rodziny poszkodowanego? W praktyce takie przypadki są skrajnie rzadkie, a sądy jednoznacznie stoją po stronie osób, które podejmują próbę pomocy. Nawet jeśli działania były niedoskonałe, liczy się intencja i fakt, że nie pozostawiono drugiego człowieka bez wsparcia.
Prawo to jedno, ale w sytuacjach kryzysowych równie ważna, a często nawet silniejsza, jest odpowiedzialność moralna. Nawet jeśli nie poniesiesz żadnych konsekwencji prawnych, pytanie „dlaczego nic nie zrobiłem?” może wracać latami. I niestety – wraca często.
Osoby, które były świadkami nagłego zdarzenia, a nie zareagowały, nierzadko zmagają się z wyrzutami sumienia, poczuciem winy i żalem, że zabrakło im odwagi. I to niezależnie od tego, jak poważna była sytuacja. Strach i bezruch w chwili zdarzenia mogą wydawać się usprawiedliwione, ale z czasem przestają wystarczać jako wyjaśnienie. Zwłaszcza gdy uświadamiamy sobie, że nawet prosta reakcja – jak wezwanie pomocy, zabezpieczenie miejsca czy ułożenie kogoś w bezpiecznej pozycji – mogła zrobić różnicę.
Właśnie dlatego warto przygotować się wcześniej. Zbudować w sobie przekonanie, że możesz pomóc – nawet jeśli nie jesteś specjalistą.
Najlepszym sposobem na przezwyciężenie strachu przed udzieleniem pomocy jest… przygotowanie. Im więcej wiesz i im więcej ćwiczysz, tym mniej się boisz. To właśnie brak wiedzy najczęściej paraliżuje. A przecież pierwsza pomoc to nie zestaw skomplikowanych procedur – to proste działania, które można opanować w kilka godzin. Trzeba tylko wiedzieć, od czego zacząć.
Dlatego warto zapisać się na kurs, który pokazuje nie tylko co robić, ale też jak reagować w stresie, jak ocenić sytuację i jak działać, kiedy inni wokół są bezradni. Dobrze przeprowadzone szkolenie daje nie tylko praktyczne umiejętności, ale też coś równie ważnego – pewność, że w sytuacji kryzysowej nie stoisz z boku, tylko wiesz, co robić.
Chcesz pomagać, ale boisz się konsekwencji? Sprawdź kurs pierwszej pomocy w Poznaniu – to praktyczne szkolenie, które rozwiewa wątpliwości i pokazuje, jak reagować w trudnych sytuacjach. Ćwiczysz na fantomach, analizujesz scenariusze z życia i dowiadujesz się, co naprawdę działa – a co jest tylko mitem.
Jeśli raz przejdziesz to w kontrolowanych warunkach, dużo łatwiej będzie Ci zareagować, kiedy sytuacja stanie się prawdziwa.
Nie musisz być ekspertem, żeby pomóc. Czasem wystarczy naprawdę niewiele – ale to właśnie to niewiele może uratować komuś życie. Jeśli nie czujesz się na siłach, żeby rozpocząć resuscytację czy użyć defibrylatora, możesz zrobić coś innego, równie ważnego: wezwać pomoc, zadbać o bezpieczeństwo miejsca zdarzenia, ocenić stan poszkodowanego.
Najważniejsze to nie zostawać biernym. Zadzwoń pod 112, opisz, co się dzieje, odpowiedz na pytania dyspozytora. Pamiętaj – to nie jest test, tylko rozmowa, która ma doprowadzić do jak najszybszego udzielenia pomocy.
W sytuacjach nagłych liczy się czas i reakcja. Nie musisz robić wszystkiego idealnie – nikt tego od Ciebie nie wymaga. Wystarczy, że zrobisz coś.
Strach przed odpowiedzialnością nie powinien powstrzymywać przed działaniem. Prawo jasno określa, że osoba działająca w dobrej wierze i w granicach swoich możliwości jest chroniona. Nie ponosi się odpowiedzialności za to, że mimo wysiłku nie udało się uratować życia – ale można ponieść konsekwencje, jeśli nie zrobi się nic.
Jeszcze ważniejsza bywa odpowiedzialność moralna. Świadomość, że można było pomóc, ale zabrakło odwagi, potrafi ciążyć przez długi czas. Dlatego warto się przygotować – zdobyć praktyczne umiejętności, poznać procedury i oswoić się z tym, co może wydarzyć się w sytuacji nagłej. Wiedza i ćwiczenie dają spokój i odwagę do działania wtedy, gdy każda sekunda ma znaczenie.
Materiał zewnętrzny
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze